Wszyscy motocykliści to jedna rodzina

Tak, jasne… W zasadzie to mam ochotę napisać ze to gówno prawda. 🙂

Nie wiem czy to tylko my Polacy, czy tez my polscy motocykliści mamy wrodzone zapędy do pospolitych ruszeń we wszelakiej formie. Dość chętnie angażujemy się w zbiórki pieniędzy dla ludzi pokrzywdzonych przez los, nie uważam, że to coś złego ale czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nas wykorzystują. Mimo tego wrażenia, ja i Kinga staramy się pomagać, chociaż nie da się pomóc wszystkim.

Więc z jednej strony tworzymy te jedną piękną motocyklową rodzinę, która na jedno hasło pojedzie dziesiątki mil wesprzeć kogoś, czy poratować finansowo, zrobimy sobie wspólne zdjęcie. Właśnie na tym zdjęciu wyglądamy super, coś mi świta… z rodziną najlepiej na zdjęciu…

Dlaczego nie jesteśmy dla siebie tacy rodzinni, jak jeden klub motocyklowy podjeżdża drugi? Jak za naszywkę na kamizelce nie uznaną przez inny klub łatwo ktoś nam spuści manto? Jak na zlocie, stojąc w kolejce po przysłowiową bułę, dostaniemy wpierdol bo ktoś z klubu MC chce te bułę bez kolejki?

Pewnie z tego samego powodu, dla którego sporty nie jeżdżą z cruiserami, wszystko inne nie chce jeździć z 125cc. Taka z nas wielka rodzina motocyklowa, tyle się pieprzy o szacunku a ja widzę tylko ocenianie, wywyższanie się, przepychankę kto jest lepszym motocyklistą.

Motocyklista w kamizelce ze znaczkiem MC na swoim harleyu jadący powolnym tempem bo mu się nie spieszy, zdarzy przecież spuścić manto temu komu trzeba. Czy może motocyklista na sporcie w nowej kolorowej skórze, kasku i butach pod kolor motocykla zapieprzający pomiędzy autami z prędkością 2x przekraczająca dozwoloną. Tym się zawsze pali, są wiecznie gdzieś spóźnieni…

Wszyscy motocykliści to jedna rodzina

No raczej nie. Moim zdaniem to jaką jestem motocyklistką określone jest przez to jakim człowiekiem jestem. Cham na motocyklu nie będzie mniejszym chamem bo jeździ na motocyklu. Nie zamierzam z kogoś takiego robić sobie rodziny. Ktoś kto nie potrafi się zachować jak człowiek bez motocykla, nie będzie lepszym człowiekiem na motocyklu.

Co do tego oceniania jeszcze to tutaj przodują chyba kobiety, motocyklistki. Jest nas ciągle mniej niż mężczyzn na motocyklach. Powinnyśmy trzymać się razem, wspierać, pomagać sobie i doradzać, no jak rodzina, to rodzina przecież 🙂 A tymczasem co? Gówno.

Przykład: Podjeżdżasz pod Ace Cafe w Londynie (jeden z większych i sławniejszych barów motocyklowych), stoi kilku facetów wśród nich dziewczyna w pełnej skórze, jakby z toru właśnie zjechała. Myślisz sobie, wow taka skóra chyba laska na torze jeździ, fajnie by było ją poznać, może coś doradzi, może razem pojeździmy. Gdzie jej motocykl, który to itp, itd…

Ale to tylko marzenia… Laska na twój widok właśnie się napuszyła jak paw, zmierzyła cię od stóp po czubek głowy, uśmiechnęła do kolegów coś powiedziała, spojrzała na Ciebie i uniosła brew do góry. Po czym wsiadła do jednego z kolegów na motocykl jako plecak i odjechali.

Co to kurwa miało być? Ta antypatyczna typiara, która mnie tak zlustrowała, miałaby być moją „rodziną”? Ten jej wzrok, ja tu byłam pierwsza, spieprzaj stąd. Albo jesteś, lub nie jesteś dla mnie zagrożeniem itp. Po takiej akcji omijam motocyklistki z daleka, za to chętnie rozmawiam z chłopakami 🙂

To był oczywiście taki trochę podkolorowany przykład, na potrzeby tego wpisu ale mam nadzieję, że zobrazował co to w tej naszej rodzinie motocyklowej się wyrabia. Są podziały na pojemności, podziały na rodzaje motocykli, podziały jak kto się ubiera, podziały na lepsi i gorsi, czy, my kontra oni.

Tymczasem są przede wszystkim ludzie, różni czasem fajni, czasem nie fajni, którzy jeżdżą na motocyklach. Ta wspólna pasja do motocykli przynajmniej w teorii powinna ich połączyć, powinni mieć o czym rozmawiać długimi godzinami przy piwie. Tak się jednak nie dzieje, bo oni są ludźmi, różnią się zbyt bardzo od siebie, żeby się dogadać nawet jeśli dzielą te samą pasję.

Myślę, że razem z Kingą miałam ogromne szczęście, że udało mi się trafić na ludzi których nazywamy przyjaciółmi, których traktujemy jak prawdziwą rodzine, na nasze Tytanki oraz wielu kolegów z którymi chętnie jeździmy na motocyklach. Pozdrawiamy was wszystkich serdecznie i życzymy wam wielu ciekawych wypraw motocyklowych w 2017 roku!

  • No proszę. .. udało nam się zajrzeć pod twoją skorupkę 🙂 Bardzo lubię, jak ona raz na jakiś czas pęka i wylewa się z niej nasza Beata… bo ty mądra babka jesteś. .. I fajnie się za tobą jeździ na moto! :*

    • on2wheelswithlove

      Ten wpis to jakby komentarz do kilku roznych sytuacji, trochd sie nazbieralo to i sie ulało 🙂 Dzieki, ze jestes i do zobaczenia niebawem 🙂 :*