Dzień Kobiet – czy kobiety mówią w innym języku?

Przemyślenia na Dzień Kobiet 🙂 I żeby było jasne, żadna ze mnie feministka 🙂

Na jednym z forum motocyklowych znalazłam informację, że ktoś wybiera się w tym samym terminie do Szkocji. Podziękowałam grzecznie za przydatne info o wrednych milionach szkockich muszek oraz równie grzecznie nadmieniłam, że w tym samym terminie wybieram się w te samą trasę z koleżankami.

Bardzo staram się w publicznych wypowiedziach być w miarę precyzyjna a zarazem jednoznaczna. Fora dyskusyjne mają to do siebie, że zaraz coś ktoś źle przeczyta i afera gotowa. Chociaż facebook pod tym względem jest chyba znacznie gorszy…

Wracając do tematu. Podkreśliłam w mojej wypowiedzi, że jade z koleżankami, wydawało mi się że jak napiszę: „babski motocyklowy wyjazd” i „pewnie się gdzieś miniemy na trasie” jest jednoznacznym przekazem dla każdego średnio inteligentnego człowieka. Tylko kobietki, nie chcemy się do was podłączyć.

Czy aby uniknąć głupich komentarzy, zawsze wtedy, kiedy dziewczyny mają ochotę na tylko żeńskie towarzystwo, to trzeba od razu pisać jak do nie inteligentnych ludzi? Walić prosto z mostu? Na prawdę ciężko pracuję nad tym aby nie być chamem w moich wypowiedziach, ale kurcze no czasem się nie da…

Co w tym dziwnego, że babki chcą sobie pojeździć czasem same? Pogadać o „swoich” sprawach? Jest czas na wyjazdy wspólne, na prawdę lubię i nie mogłabym się obyć bez moich kolegów. Ale czasem tak zwyczajnie, po ludzku, nie mam ochoty na męskie towarzystwo.

Może my kobiety, posługujemy się jakimś innym językiem? Na zasadzie – jest brudno, nie oznacza posprzątaj. Akurat te część doskonale rozumiem, bo jak Kinga do mnie mówi, że jest brudno, to nie oznacza automatycznie, odkurz 🙂

Więc to chyba trochę pytanie do was panowie, czy mamy się do was zwracać inaczej? prostszym bardzo jednoznacznym językiem? „jade pojeździć z dziewczynami a ty odkurz w tym czasie, wrócę za 4h”