Algarve Portugal: krótkie wakacje zamiast imprezy urodzinowej

Algarve Portugal – to położony w południowej części Portugalii region, znany z śródziemnomorskich plaż oraz ośrodków golfowych. Ponieważ, żaden ze mnie zwierz imprezowy, dość łatwo mi było wymienić impreze za wakacje. I tak na początku października 2016 roku, wylądowałyśmy w Faro aby rozpocząć tydzień urodzinowych wakacji. Nasz bardzo późny przylot okupiony został oględzinami wypożyczonego auta przy latarce z telefonu oraz małym błądzeniem w drodze do hotelu. Szczęśliwie dotarłyśmy do hotelu Alfamar z którego miałyśmy bezpośredni dostęp do przepięknej plaży Praia da Falésia.

Hotel jak to hotel, jeden z tych o dobrym położeniu przy plaży ale za to zdecydowanie nie kameralny. Olbrzymi wielopiętrowy moloch, przeważająca część gości to niemieccy emeryci, albo ogólnie emeryci. Akurat mi osobiście odpowiadało takie spokojne towarzystwo. Chociaż ci „spokojni” goście hoteli to lepiej balowali niż my na wieczornych dancingach 🙂

Algarve Portugal - Praia da Falésia
Algarve Portugal – Praia da Falésia

Praia da Falésia to ok 5.5 km długości piaszczysta plaża, chyba najdłuższa w rejonie Algarve. Bardzo szeroka rano ale za to znacznie węższa wieczorem kiedy możemy podziwiać zjawisko przypływów. Przypływy nie są intensywne i groźne ale bardzo zauważalne. Np w postaci pozostawionych przez cofające się morze, szczątków olbrzymich meduz. Pierwszego dnia zaraz po śniadaniu wybrałyśmy się na spacer brzegiem morza, a wracając po kilku godzinach, trzeba było podwinąć spodnie i brodzić w wodzie. Temperatura powietrza, na początku października oscylowała w okolicy 28-30st, można było się opalić czy wykąpać. Jednak woda nie była już taka ciepła. Po małym rekonesansie okolicy, którego efekty możecie zobaczyć poniżej w galerii, postanowiłyśmy przez najbliższe 2 dni, porobić nic. No dobra, wylegiwałyśmy się na plaży popijając Caipirinhą albo rozkoszując się Sangrią w hotelowym barze. W końcu mamy wakacje 🙂

Co ciekawe Caipirinha jest brazylijskim trunkiem jednak bardzo popularnych w Portugalii. Dowiedziałyśmy się o nim od naszych portugalskich przyjaciół, którzy też nauczyli nas z jakiego rodzaju Cachaça powinnyśmy go przyrządzić. Ci sami znajomi nauczyli nas jaki jest smak tremoço, (nasiona łubinu, w zalewie solnej, wyglądają jak żółty bób), który najlepiej smakuje do lokalnego piwa. Więc skoro już znałyśmy te przysmaki, mogłyśmy się nimi nacieszyć na miejscu 🙂

 

Algarve Portugal – Lagos i FIESA 2016 w Pêra

Samochód pokrył się już kurzem na parkingu hotelowym, wiec po dwóch dniach lenistwa, trzeba było z niego zrobić użytek. Na trzeci dzień naszego urlopu zaplanowałyśmy małą wycieczkę do oddalonego o ok 65 km Lagos. Warto wspomnieć, że większość aut z wypożyczalni ma zainstalowane urządzenia do automatycznego poboru opłat na autostradach (VIA VERDE DEVICE). Jest to bardzo wygodny sposób płatności, urządzenie wydaje specyficzne piknięcie i wiemy ze własnie przekroczyliśmy punk poboru opłat. Nie ma szlabanów, nerwowego szukania drobnych czy karty kredytowej. Więcej informacji o kosztach i szczegółowe mapki można znaleźć na oficjalnej stronie www.portugaltolls.com. Po Portugalii można też z powodzeniem poruszać się alternatywnymi, nie płatnymi drogami.

Muszę sprostować, że nie miasto Lagos było naszym głównym punktem na dziś ale raczej Lagos Farol da Ponta da Piedade. Tłumnie oblegana przez turystów skalista zatoka z klifami, łódkami wycieczkowymi, małym barem i sporym parkingiem.

Lagos conqueror
Lagos conqueror

Lagos to przede wszystkim przepiękne skaliste klify, z kameralnymi plażami do których jest dostęp jedynie po stromych schodach albo z wody. Z parkingu do latarni w Lagos jest około 200 m. Klify najlepiej zwiedza się od strony morza, oczywiście z góry też należy wykonać kilka pamiątkowych zdjęć, jednak trzeba bardzo uważać klify nie są praktycznie niczym zabezpieczone, ostrzegają nas tylko tablice informacyjne. Po kilkuminutowym spacerze, kamiennymi schodami w dół klifów, w małej zatoczce osłoniętej przez skały, znajdziemy łodzie, które zabierają turystów na ok 30 min wycieczki wzdłuż wybrzeża. Koszt takiej przyjemności to ok 15 euro.

Łódki nie wzbudzały mojego zaufania. Może system wsiadania do nich, a być może moja wrodzona niechęć do wody, potęgowały to uczucie. Ale trudno… Nasz przewodnik, był miłym młodym chłopakiem, sprawnie posługującym się językiem angielskim. Opowiadał nam które plaże mają jaki dostęp, która to plaża nudystów, pokazywał nam skałę w kształcie słonia, czy skalę nazwaną Tytanik. Przy okazji wytłumaczył kto jest właścicielem łodzi i na czym polega system dzierżawy łodzi w Portugalii.

Droga powrotna do samochodu, nie należała do przyjemności. Słońce paliło jakby mocniej, gdy się idzie pod górkę 🙂 Ale lody w pobliskim barze były dla nas wystarczającym pocieszeniem 🙂 Miałyśmy jeszcze trochę czasu tego dnia, więc pojechałyśmy na zwiady do Praia da Marinha. Kolejne piękne miejsce, Kinga zdecydowała, że jeszcze tu wrócimy. W drodze powrotnej do hotelu, całkiem przez przypadek, trafiłyśmy na tablice reklamową wystawy rzeźb z piasku FIESA w miejscowości Pêra i postanowiłyśmy tam podjechać.

Olbrzymi teren, raj dla miłośników babek z piasku ale bardziej dla ich opiekunów. Można na terenie ekspozycji podziwiać rzeźby z piasku o tematyce muzycznej i filmowej wykonane przez artystów z całego świata. Więcej o godzinach otwarcia i biletach wstępu na oficjalnej stronie FIESA.

 

Dzien w Zoomarine Algarve

Kolejny dzień odpoczynku od plaży. Bilety do Zoomarine Algarve zarezerwowane online, pozwalają oszczędzić kilka euro, co może być cenne jak ktoś z was wybierze się całą rodziną. W październiku nie było tłumów na parkingu czy w środku, ani też gigantycznych kolejek jednak, mimo tego było sporo ludzi. Przy wejściu wraz z biletami otrzymujemy ulotkę z planem całego parku oraz godzinami pokazów. Polecam ustalić sobie trasę zwiedzania, odpowiadającą godzino spektakli. Są one tak przemyślane iż po spektaklu, udajemy się na następne, zajmujemy miejsca na trybunach i raczej nie czekamy dłużej niż 10 min na następny pokaz.

Wbrew pozorom ten park rozrywki to nie tylko miejsce dla dzieci. Mam już swoje lata 🙂 a pierwszy raz widziałam delfiny na żywo w basenie. Ten spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie. Pokaz z papugami, czy inny pokaz w którym brał udział olbrzymi pelikan, przelatujący nad głowami widzów, to też było coś. Na pewno dzieciaki ale jestem pewna i dorośli będą się świetnie bawili w tym miejscu.

Na terenie Zoomarine Algarve jest również park wodny, ze zjeżdżalniami, Kinga jeździła 😛 ja się bałam oraz pontony i rwąca rzeka (dałam się namówić a potem miałam mokre spodnie, od wody, nie ze strachu). Jest też basen i można za dodatkową opłatą wypożyczyć leżaki plażowe.

 

Praia da Marinha i Praia da Mesquita

Praia da Mesquita

Następnego dnia postanowiłyśmy odwiedzić na dłużej Praia de Marinha. Wspomnianą trochę wcześniej. Tym razem zaplanowałyśmy sobie dla niej więcej czasu. Zwiedzanie, zdjęcia i plażowanie. Plaża ta posiada dwa obszerne parkingi. Ten bliżej schodów, prowadzących na plażę, jest oczywiście bardziej pełen. Bliższy parking ma również taras widokowy z którego można podziwiać widok na zatoczki i klify. Przy parkingu można znaleźć zwykle dwie budki, jedną z hamburgerami i napojami oraz stoisko z owocami i napojami. Nie ma na górze żadnych toalet.

Po dość licznych schodach w dół, dostaniemy się do plaży otoczonej bardzo wysokimi klifami. Na plaży znajduje się bar, otwierany w bardzo rożnych godzinach. Ten sam bar posiada też jedyne toalety na tej plaży. Więc pomimo przyzwoitego dostępu, sama plaża nie posiada jednak typowej turystycznej infrastruktury.

Idąc w prawo i przedzierając się przez skałki trafiamy na mniejsza ale chyba ciekawszą plaże, Praia da Mesquita. Ciekawszą z punktu widzenia fotografa. Bo dno miało znacznie więcej kamyków i mniej ludzi się tam kąpało. Obie plaże chociaż urokliwe, to jednak miały za dużo kamieni w wodzie i na prośbę Kingi, w drugiej połowie dnia, przeniosłyśmy się na naszą plażę hotelową.

 

Ostatnie pół dnia, przed dotarciem na lotnisko postanowiłyśmy spędzić w Faro. Miałyśmy nadzieję na odwiedzenie kilku kościołów, jednak wszystkie albo były zamknięte albo odbywały się w nich uroczystości i nie można było ich zwiedzić. Przejechałyśmy się kolejką elektryczną dla turystów i dowiedziałyśmy, że w Faro odbywa coroczny, jeden z większych na świecie zlotów motocyklowych. Wypiłyśmy kawę w restauracji z widokiem na zatokę po której można wykupić rejs statkiem.

Faro mnie kompletnie nie zachwyciło, następnym razem potraktujemy je jako miasto tranzytowe. Ale za to chętnie wrócę na piękne plaże w rejonie Algarve.

  • Cudne! Już nie mogę się doczekać kiedy to zobaczymy na własne oczy!

    • on2wheelswithlove

      Zycze udanego wyjazdu zatem 🙂

  • To jest to ! Zauważyłyście, że nawet zwykły tydzień na wakacjach pełnych słonka i przyjemności łąduje niesamowicie baterie i człowiekowi aż chce się żyć?? 🙂 Super, przepiękne widoki i widać, że na maksa wycisnęłyście z wakacji ile się da 🙂 Jedyne smutne miejsce to Akwarium, czy delfinarium… Dramą delfinów jest to, że mają wygląd, jakby się uśmiechały i tym bardziej cieszą ludzkie oczy w takich miejscach. Jestem zwolenniczką miejsc, gdzie zwierzęta są ratowane, pokazy i odwiedzający mogą być świadkami terapii i rehabilitacji tych zwierząt, ale potem, gdy się usamodzielnią, wypuszczane są na wolność. Przetrzymywanie tych istot w niewoli dla pokazów, jest po prostu nie fair… Najlepszym przykładem jest rekin żarłacz – najdłużej żyjący w niewoli wytrzymał 7 dni. I orka – wszystkie w niewoli mają oklapnięte płetwy. Kiedyś poszłam do fokanarium – i mam doła przez to do dzisiaj, że dałam się namówić. Choć dopiero po tej wizycie, gdy zobaczyłam te wymuszone pokazy, zaczęłam czytać. I dotarło do mnie o co chodzi… DObra, już nie smutam 😉 A zmieniając temat – Praia da Mesquita przypomina mi Doordle Door 🙂 Natomiast te skały z Lagos – o Mamuniu, ależ ja tam bym ponurkowała! Pięknie! <3 Widziałam, ze zameldowałyście się na Malcie – no laseczki, czekam z niecierpliwością na relację! 🙂 My w marcu na Teneryfie, mam zamiar wypożyczyć motor i poćwiczyć na bezdrożach… 😉

    • on2wheelswithlove

      No to czekamy na relacje z teneryfy, tez sie na nia wybieramy ale cos nam sie nie sklada 🙂 wierze ze kiedys to nastapi 🙂

  • Świetny post, super wycieczka tylko szkoda że zdjęcia takie maleńkie http://www.adriana-style.com

    • on2wheelswithlove

      Dzieki za komentarz, bedziemy zmieniac niebawem skorke to popracujemy i nad tym. Pozdrawiam.

  • Ilona Wróblewska

    Piękne zdjęcia!Już kilkukrotnie zbierałam się żeby rezerwować bilety,ale jednak się nie zdecydowałam.A Portugalia jest piękna i mam wrażenie,że jeszcze dość dziewicza dla Polaków,nie tak popularna jak Grecja czy Hiszpania.

    • on2wheelswithlove

      Przyznam szczerze, nie byłysmy jeszcze w Grecji a jesli chodzi o Hiszpanie to tylko Majorka. Jesli miałabym wybierac, Majorka a Portugalia, wybieram Portugalie 🙂 Musze dodac ze Algarve to wybietnie plazowy region, raczej mało tam do pozwiedzania 🙂 tak czy siak polecam

  • Jak tam niesamowicie! Do Portugalii mam zamiar się wybrać:)

    • on2wheelswithlove

      Serdecznie polecam!

  • Ile Słońca! Normalnie aż się serce rwie do tych cudownych plaż i klifów! Bardzo przydatna info o automatycznych punktach poboru opłat na autostradach i parkingach przy plażach- na pewno wykorzystamy, gdy będziemy w Portugalii 🙂

    • on2wheelswithlove

      Ciesze się, że mogłam pomóc, życzę udanych wakacji w Portugalii 🙂